#Kociewie

Moje wielkie kociewskie haftowanie

A było to tak… Dawno dawno temu…Przed wiekami, przed dawnymi był sobie haft kociewski. A podobny był do „złotego pociągu” z Wałbrzycha – wszyscy wiedzą, że jest, ale dziwnym trafem nikt nie wie gdzie, ani nie widział go nikt z żyjących. Nie niepokojony przez nikogo był sobie aż nadeszła tak zwana moda. Na nowoczesne, wyprodukowane przemysłowo, sztancowe. W skrócie kupne!

Moje wielkie kociewskie świniobicie

Gdy całą Polskę obiegły kolejne medialne doniesienia ws. afery taśmowej, społeczeństwo bulwersowało się „ośmiorniczkami u Sowy” i wysokością rachunku za poliki wołowe, mieszkańcy dawnego Kociewia, mogliby śmiać się w głos – bo coś co oni mieli na wyciągnięcie ręki, dziś kosztuje zawrotne pieniądze za 100 g. I nie o ośmiorniczki tu idzie. A o poliki wołowe.

Moje wielkie kociewskie wesele

Ślub i wesele od zawsze uważano za przełom w życiu człowieka. To był moment szczególnie podniosły, kiedy beztroscy kawaler i panna porzucali stan wolny, i zwykle był on głośno fetowany – tak w miastach, jak i na wsiach. Kociewie pod tym względem nie odstępowało od reszty Polski – jak wyglądały wesela na kociewskich wsiach czterdzieści lat temu?

Subskrybuj RSS - #Kociewie