
4 kwietnia 1966 r. w Hamburgu zmarł przez nikogo niepokojony Alfred Naujocks, w czasie II wojny światowej wysoki funkcjonariusz SS. Najbardziej znany z dowodzenia oddziałem niemieckich dywersantów, odpowiedzialnych za przeprowadzenie prowokacji gliwickiej 31 sierpnia 1939 r., próby obarczenia Polski za rozpoczęcie pełnoskalowego konfliktu zbrojnego z Niemcami.
Jak wielu podobnych mu życiowych rozbitków, poszkodowanych skutkami wielkiego kryzysu (1929-1933), również Naujocks uległ wypływowi radyklanej retoryki lidera niemieckich narodowych socjalistów, Adolfa Hitlera. Stąd jego akces do struktur partyjnych NSDAP oraz SS. Wśród towarzyszy partyjnych cieszył się opinią zawsze skłonnego do burd ulicznych zabijaki.
Jeszcze przed dojściem Hitlera do władzy włączył się w działalność Służby Bezpieczeństwa SS (SD). Poznał wówczas (w roku 1932) kierującego tym organem Reinharda Heydricha i to właśnie on latem 1939 r. zlecił mu przeprowadzenie prowokacji gliwickiej, tj. zajęcia niemieckiej radiostacji w Gliwicach przez przebranych w mundury Wojska Polskiego dywersantów. Ponadto ponosił odpowiedzialność za mordy dokonane na przedstawicielach belgijskiego ruchu oporu oraz duńskiej ludności cywilnej.
Pojmany przez Amerykanów po zajęciu przez nich Belgii jesienią 1944 r. trafił do obozu dla niemieckich zbrodniarzy wojennych w Norymberdze. Dwa lata później zdołał uciec, w obawie przed wydaniem go oczekującej jego ekstradycji stronie polskiej. Pomimo wyroku wydanego nań przez duński sąd do 1965 r. władze Republiki Federalnej Niemiec nie podejmowały żadnych działań zmierzających do rozliczenia Naujocksa za jego zbrodnie.
Dopiero we wspomnianym roku prokuratura w Hamburgu rozpoczęła śledztwo w jego sprawie. Kilka miesięcy po zainicjowaniu śledztwa Naujocks zmarł nie ponosząc żadnych konsekwencji.
Przemysław Mazur
