O Polskę pośród norweskich fiordów

Mimo szoku, którym okazała się dla wielu klęska wrześniowa 1939 r. nowy Naczelny Wódz, gen. Władysław Sikorski, nie zamierzał tracić czasu. Wiosną kolejnego roku spodziewano się walnej ofensywy Francji i Wielkiej Brytanii na Niemcy. Wśród uczestników tego przedsięwzięcia nie mogło rzecz jasna zabraknąć polskich jednostek. 

Te jednak należało dopiero utworzyć, bo oddziały zmagające się z Niemcami i Sowietami w trakcie kampanii wrześniowej uległy rozbiciu, rozproszeniu bądź złożyły broń. Bazą rekrutacyjną okazali się przedstawiciele licznej w Francji i Belgii emigracji zarobkowej, jak również żołnierze Wojska Polskiego, którzy w mniej lub bardziej zorganizowanych grupach, przedostawali się na zachód m.in. przez Rumunie, Litwę i Węgry.

 

Tak było w przypadku szeregowych żołnierzy (m.in. Józefa Ciepieli, autora wspomnień z tego okresu), a także oficerów wyższego szczebla (by wspomnieć pułkownika Stanisława Maczka, dowódcę 10. Brygady Kawalerii). Ich determinacja oraz poczucie obowiązku sprawiły, że pomimo licznych niebezpieczeństw związanych z przebijaniem się do Francji w momencie rozpoczęcia walk z Niemcami (10 maja 1940 r.) wśród oddziałów sprzymierzonych znalazło się 83 tys. polskich żołnierzy, którzy z bronią w ręku zamierzali wrócić do Ojczyzny.

 

Istotną jednostką w składzie Wojska Polskiego we Francji okazała się Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich, licząca w stanie wyjściowym blisko 4800 żołnierzy. Ich dowodzenie powierzono generałowi Zygmuntowi Bohuszowi-Szyszko, w kampanii wrześniowej jednemu z dowódców Armii „Pomorze”. Decyzja o powołaniu jednostki zapadła 15 stycznia 1940 r., a podstawą prawną dla jej sformowania posłużyła niewiele wcześniejsza umowa międzysojusznicza (z 4 stycznia). 

Co ciekawe według pierwotnych zamierzeń „Podhalańczycy” mieli w pierwszym rzędzie konfrontować się zbrojnie nie z Niemcami, a z Sowietami. Ich jednostka miała bowiem wejść w skład Posiłkowego Korpusu Ekspedycyjnego, tworzonego przez dowództwo Armii Francuskiej w zamiarze udzielania wsparcia Finlandii, od schyłku listopada 1939 r. zmagającej się z najazdem ZSRS.

Do planowanej interwencji wówczas nie doszło. Kosztem utraty części swojego terytorium Finowie zdołali bowiem ocalić niepodległość, zawierając porozumienie z emisariuszami Stalina (12/13 marca 1940 r.). Wysiłek włożony w formowanie Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich miał jednak przejawiać się na innym teatrze wojennych zmagań. Na początku maja 1940 r. jej podkomendni (którym gen. Sikorski 10 kwietnia wspomnianego roku wręczył sztandar jednostki) wyruszyli do Norwegii, gdzie rozgrywał się właśnie kolejny epizod wczesnej fazy II wojny światowej.    

Nieprzypadkowo właśnie tam, bo 9 kwietnia 1940 r., w zamiarze zabezpieczenia dostaw szwedzkiej rudy żelaza (niezbędnej dla potrzeb niemieckiego przemysłu zbrojeniowego) poprzez port w norweskim Narwiku, Niemcy przeprowadzili szeroko zakrojoną kampanię, zmierzającą do opanowania Danii i Norwegii. 

Przez blisko miesiąc „Podhalańczycy” uczestniczyli w zwieńczonej powodzeniem operacji wyparcia niemieckich jednostek z Narwiku (co nastąpiło 28 maja wspomnianego roku). Wyglądało zatem na to, że niemiecki plan utrzymania dostaw bezcennego z ich punktu widzenia surowca nie doczeka się oczekiwanej w Berlinie realizacji.

Niestety w sprzymierzonym dowództwie zapadła decyzja o ewakuowaniu operujących w Norwegii oddziałów. Znać już było, że rozgrywające się na polach Francji zmagania z rozpoczętą 10 maja niemiecką ofensywą przybierają niekorzystny dla aliantów obrót. Osłaniający odwrót korpusu ekspedycyjnego żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich byli jednymi z ostatnich, którzy ewakuowali się z norweskiej ziemi. W kolejnych tygodniach wzięli ponadto udział desperackich próbach kontynuowania oporu na terenie Bretanii. Upadek francuskiego sojusznika, na którego wsparcie Polacy tak bardzo liczyli, był już jednak przesądzony. 

Utworzona rozkazem z 15 stycznia 1940 r. brygada nie przetrwała kampanii francuskiej. Niemniej to właśnie „Podhalańczycy”, jako pierwsi od zakończenia wojny obronnej 1939 r. żołnierze regularnej jednostki Wojska Polskiego, dosadnie dali Niemcom do zrozumienia, że jeszcze Polska nie zginęła. Jak czas pokazał wielu spośród ich grona jeszcze nie raz uczestniczyło z zbrojnym wysiłku  na rzecz powstrzymania ekspansjonistycznych zapędów III Rzeszy. 

Dla spragnionych wiedzy:

J. Ciepiela, Na polach Francji, Warszawa 1972

J. Odziemkowski, Narwik 1940, Warszawa 1988

M. Maleszka, Podhalańczycy w Norwegii, Warszawa 2025

 

Tagi: