A więc wojna!

Niemiecki najazd na Polskę był nieuchronną konsekwencją postawy niemieckich środowisk przywódczych bez względu na programy ich ugrupowań. Przez cały okres funkcjonowania Republiki Weimarskiej (1918-1933) jej prominenci – m.in. Gustav Stresemann – w nieformalnych rozmowach konsekwentnie deklarowali, że sam fakt istnienia państwa polskiego jest dla nich nie do zniesienia.

Odrodzone w roku 1918 państwo polskie postrzegali jako dziejową i tymczasową aberrację, określając II RP mianem państwa sezonowego. Jego zduszeniu służyć miała m.in. wojna celna rozpętana przez stronę niemiecką (1925-1929) oraz współpraca ze Związkiem Sowieckim (porozumienie z Rapallo z 16 kwietnia 1922 r.). Hitler nie różnił się od nich pod tym względem; w „Mein Kampf” definiował zdobycie tzw. przestrzeni życiowej (niem. lebensraum) dla Niemiec jako jeden z najważniejszych celów niemieckiej polityki. Porozumienie z Polską zawarte 26 stycznia 1934 r. (deklaracja o niestosowaniu przemocy we wzajemnych relacjach) traktował jako tymczasowy wybieg za sprawą którego zapewnił sobie neutralność Rzeczypospolitej na okres odbudowy niemieckich sił zbrojnych (co swoją drogą nie umknęło uwadze marszałka Józefa Piłsudskiego).

Dyktator III Rzeszy wprost to oznajmił przedstawicielom niemieckiej generalicji już jesienią 1937 r.; wszelkie późniejsze umizgi wobec polskich władz w późniejszych miesiącach były tylko i wyłącznie kontynuacją kamuflowania faktycznych zamiarów Hitlera. 24 października 1938 r. (tj. niecały miesiąc po zakończeniu konferencji monachijskiej) minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop przekazał ambasadorowi polskiemu Józefowi Lipskiemu niemieckie propozycje, które miały doprowadzić do „całkowitego rozwiązania” (Gesamtlösung) problemów występujących w relacjach polsko-niemieckich.

Obejmowały one włączenie do III Rzeszy Wolnego Miasta Gdańska, budowę eksterytorialnej autostrady z Niemiec do Prus Wschodnich przez polskie Pomorze Gdańskie oraz akces strony polskiej do paktu antykominternowskiego. W Warszawie zdawano sobie sprawę, że to ledwie początek niemieckich żądań, których docelowym efektem będzie znaczne okrojenie terytorialne Rzeczypospolitej oraz jej pełne polityczne podporządkowanie III Rzeszy.

Stąd w styczniu 1939 r., podczas narady na Zamku Królewskim w Warszawie, przedstawiciele polskich władz zdecydowali o odrzuceniu niemieckich żądań. Po złamaniu umowy z Monachium (29-30 września 1938) i anektowaniu przez Niemcy obszaru Czech (14 marca 1939) stało się jasne, że wszelkie deklaracje Hitlera są tylko i wyłącznie dyplomatycznym wybiegiem.

Brytyjskie (a zaraz po nich francuskie) deklaracje o gwarancji bytu państwowego Polski okazały się dla Hitlera pretekstem do zerwania porozumienia z Rzeczpospolitą z roku 1934 (28 kwietnia 1939). Równolegle szef niemieckiej dyplomacji Joachim von Ribbentrop rozpoczął starania na rzecz zawarcia paktu o nieagresji ze Związkiem Sowieckim, niezbędnego warunku do podjęcia działań zbrojnych przeciwko Polsce. Pakt ten zawarto w Moskwie 23 sierpnia 1939 r.

Dzień wcześniej odprawa niemieckiej generalicji u Hitlera w trakcie której zażądał on pełnej bezwzględności w zaplanowanej na 26 sierpnia wojnie z Polską. Finalnie termin przesunięto na 1 września po udzielanych przez Wielką Brytanię 25 września gwarancjach. I to właśnie w piątek 1 września nastąpiła niemiecka agresja, która okazała się początkiem II wojny światowej.

Przemysław Mazur

Tekst powstał we współpracy z Instytutem Strat Wojennych. 

 

Tagi: