Niemcy, klasyki i uzdrowiska

Więcej samochodów, ale emocje takie same. Mieliśmy okazję wziąć pojeździć klasykami u stóp niemieckich gór Taunus i popatrzeć jak to robią  Niemcy.
 
Wiesbaden, Bad Homburg, Hofheim am Taunus. Za Cesarstwa  i Repubilki Weimarskiej w położone u stóp malowniczych gór Taunus, niewielkie miejcowości, były  celem pielgrzymek zamożnych kuracjuszy i amatorów aktywnego wypoczynku z całych Niemiec. 
Las parasolek, podesty dla orkiestr i pełne ludzi kafejki były wówczas naturalną areną startów pierwszych rajdów automobilowych. Bo gdzie jak nie w kurorcie, najlepiej pokazać swój nowy samochód. Przedmiot zbytku i zazdrości, dostępny jedynie naprawdę nielicznym.
Nic dziwnego, że właśnie tutaj, u stóp gór Taunus już  100 lat temu odbywały się rozliczne imprezy automobilowe. Tutaj też znajdował się też jeden z punktów startowych rajdu, kończącego się w Monte Carlo.
Podobnie jak kiedyś, tak i dziś pełne zieleni, urządzeń rekreacyjnych i świetnej źródlanej wody, piernikowe podgórskie miejscowości są niezwykle atrakcyjnym miejscem pobytu, choć już nie kuracjuszy, choć tacy się ciągle zdarzają, lecz przede wszystkim, zamożniejszych i wrażliwych na piękno, mieszkańców  frankfurckiej metropolii. W Bad Homburg nadal znajduje się punkt startowy do Rajdu Mone Carlo. Tyle tylko, że do jego zabytkowej odmiany. A mieszkańcy dalekich i bliższych okolic Frankfurtu nadal kochają samochody. Przede wszystkim te zabytkowe.
Dzięki temu, że od 2012 roku Pruszcz Gdański jest miastem partnerskim Hofheim am Taunus, piszący te słowa, miał okazję uczestniczyć w urządzanym raz do roku przez mieszkańców Hofheim i okolic, sąsiedzkim rajdzie weteranów. Szos. Impreza o nazwie Main Taunus Klassik Oldtimer Raylle, poza większym budżetem i imponującym kateringiem (Niemcy zawsze wiedzą jak smacznie i w dobrym stylu zjeść), przedsięwzięcie nie różni się zbytnio od inicjatyw, podejmowanych choćby przez Automobilklub Morski, który w tym samym czasie, na Faktorii w Pruszczu Gdańskim organizował oparty o zbliżony regulamin, lecz  zdecydowanie bardziej niskobudżetowy „Rajd za Dychę”. Od podobnych imprez automobilowych w Polsce,  Main Taunus Klassik Oldtimer Raylle odróżnia też liczba uczestników. Lokalna – u nas powiedziałoby się – powiatowa impreza, ściągnęła ponad 100 samochodów, wśród których znalazły się Porsche 356, Mercedesy SL, Austin Healey-e, Ac Cobry, Triumphy, Jaguary E type i wiele innych, które w Polsce byłyby ozdobą niejednej imprezy o ogólnopolskim charakterze. Tutaj widać ile mamy jeszcze do nadrobienia przez wojnę i czasy PRL.
Obserwując z pokładu idealnie odrestaurowanego Land Rovera serii III, należącego do rodziny von Cornberg zmagania załóg, odnosiło się wrażenie, że współzawodnictwo jest tu tu jeszcze bardziej zażarte, niż w Polsce. Walka trwała do ostatnich metrów przed metą, która znajdowała się w słynnym Klassikstadt we Frankfurcie, w którym czekała nas kolejna niespodzianka – możliwość przymiarki do najnowszego, ekskluzywnego Alpine A 110,którego pierwowzorem był niezwykły klasyk o tej samej nazwie.
 
Specjalne podziękowania dla Ingrid Bender, Petera i Anne Schobel, oraz Heleny Taranczewski.
 
 
 
 
 
 
 
foto/info:
Bartosz Gondek
 
 
 

Chcesz być na bieząco z informacjami ze świata historii? Jesteśmy na facebooku polnocnej.tv. Szukaj nas na Twitterze oraz wyślij nam maila. 

Tagi: