Już 100 lat temu do Pruszcza Gdańskiego jeździły busy spod dworca

Trudno wyobrazić sobie dzisiejszy Pruszcz Gdański bez wszędobylskich busików, dowożących mieszkańców miasta i powiatu do Gdańska. Mało kto wie, że Pruszczanie korzystali z podobnego środka transportu już prawie sto lat temu.

 

Pomimo funkcjonowania prężnej linii kolejowej, dużej stacji Pruszcz z boczną linią do Kolbud i Łeby oraz niedalekiej żuławskiej kolejki wąskotorowej, którą można było dojechać z jednej strony do Gdańska, z drugiej zaś aż do Elbląga, prawie sto lat temu, busiki były tu codziennością. Na jednym z internetowych forów, zrzeszających miłośników historii Pomorza, pojawiło się jakiś czas temu niezwykle interesujące zdjęcie. Widzimy na nim niewielki samochód ciężarowy – najprawdopodobniej Forda lub Chevroleta, przerobiony na busik, który zbiera właśnie pasażerów nieopodal sławnego, a nieistniejącego dziś hotelu „Danziger Hof”. Wśród linii autobusowych z Wolnego Miasta w 1927 roku wymienia się linię – Rosenberg durch Ohra, Guteherberge, St. Albert, Praust i Langenau oraz Gross Paglau

durch Praust, Kłodawa, Małe Trąbki, Wielkie Trąbki, Kleszczewo, Czerniewo i Graniczna Wieś.

 

W tym samym czasie w Pruszczu działała firma, świadcząca usługi komunikacyjne: Knoop L. – Müller – Nadrowski C. – Peters W. – Umland Ferd. – Weichel W. – Busiki zatrzymywały się tak jak dziś, w centrum miasta, czyli na dawnym rynku. Niedługo potem, w tym miejscu, gdzieś na początku lat 30-tych XX wieku, w centrum miasta wyrosła, nowoczesna na tamte czasy, stacja benzynowa, która zachowała się do dziś. Ciekawym elementem motoryzacyjnym są też garaże dawnej organizacji NSKK przy ulicy Powstańców Warszawy, dawnej Werderstrasse, powstałe przed wybuchem II Wojny Światowej – wspomina Jacek Świs, związany niegdyś z portalem Starypruszcz.pl. Po wojnie miejsce prywatnych busików zajęła komunikacja uspołeczniona. Na linii do Pruszcza pracował

wówczas przez jakiś czas konduktor, mówiący wierszem o każdym przystanku. Ale to już zupełnie inna historia. 

 

Busiki do Gdańska jeździły nie tylko z Pruszcza Gdańskiego, ale także z Gdyni. Letnicy odpoczywający nad polskim morzem nie odmawiali sobie przyjemności spędzania przynajmniej jednego dnia w Sopocie, czy zwiedzenia Gdańska. Nic zatem dziwnego, że mimo granicy Gdańsk i Sopot skomunikowany był z Gdynią nie tylko koleją, ale także komunikacją autobusową, motorówkami i statkami pasażerskimi. Bilet autobusowy z Gdyni do Wolnego Miasta kosztował złotówkę.
 

Bartosz Gondek

 

Chcesz być na bieząco z informacjami ze świata historii? Jesteśmy na facebooku polnocnej.tv. Szukaj nas na Twitterze oraz wyślij nam maila. 

Tagi: