Gdańska wódka - przysmak królów

Goldwasser i Gdańsk są trwale związane, skąd jednak się wzięła "złota woda"?

Trunek po raz pierwszy wzmiankowany jest 6 lipca 1598 roku. Wtedy to uchodźca z Niderlandów Ambroży Vermöllen otrzymał obywatelstwo gdańskie. Opuścił rodzinne strony w związku z prześladowaniami protestantów przez okupujących Niderlandy Hiszpanów. Według rodzinnej legendy jedynym majątkiem były receptury nalewek, z których największą sławą cieszył się güldenwasser. Tak bowiem pierwotnie nazywał się trunek zawierający płatki 22-karatowego złota. Historia goldwassera związana jest nierozłącznie z jednym miejscem.

To kamienica „Pod łososiem” przy ulicy Szerokiej 51/52, gdzie od roku 1704 produkowana była gdańska wódka i działała probiernia-restauracja. Wnuk założyciela destylarni przekazał majątek swemu szwagrowi Wed-Lingowi, który wszedł w spółkę z kupcem Sartoriusem. Dzięki tej spółce można było wynająć od oliwskich cystersów kamienicę na Szerokiej. To z nią goldwasser będzie związany przez ponad 300 lat. Łososia na kamienicy właściciele probierni likierów uznali go za szczęśliwą rybę i umieścili na etykiecie swego sztandarowego napitku. Od 1767 roku wódkę zamawia caryca Katarzyna II, zaś książę Józef Poniatowski uwielbiał pić "kieliszek" do śniadania. Podobno złoty trunek pijał sam Ludwik XIV, Król Słońce. Kamienica mocno ucierpiała w trakcie wojny odbudowano ją w latach 1950-53. 

W XVII wieku zapisano przepis na podrabiany goldwasser. Aby uzyskać sztof (1,4 litra) należało użyć 6 łutów (1 łut to 13,56 g) anżeliki, 6 łutów korzeni tataraku, 2 łuty korzeni mistrzowca, 2 łuty korzeni dziewięćsiłu, 2,5 łutów korzenia kurkumy, łut korzeni gencjany, łut ziela pieprzowego, łut driakwi, łut „diabelskiego ziela”, 10 łutów owoców jałowca, garść winnej ruty, 1 garść świeżej ruty, pewne ilości sandałowca, rozmarynu i innych egzotycznych przypraw. Zalewano to anyżówką lub gorzałką francuską. Później dodawano do smaku cukier oraz 22-karatowe płatki złota. Prawdziwa receptura jest jednak ściśle tajna. Zmieniały się również opakowania, pierwotnie wyglądały jak ciemne apteczne ampuły. Obecna butelka jest przezroczysta, by było widać złoto i przypomina sztabkę złota.

Tak o gdańskiej wódce pisał sam Adam Mickiewicz: "Sędzia otworzył pudełeczko zamczyste, W którym rzędami flaszek białe steczą głowy; Wybiera z nich największy kufel kryształowy (Dostał go Sędzia w darze od księdza Robaka) Wódka to gdańska, napój miły dla Polaka; - Niech żyje! krzyknął sędzia w górę wznosząc flaszę. Miasto Gdańsk, niegdyś nasze, będzie znowu nasze! I lał srebrzysty likwor w kolej, aż na końcu zaczęło złoto kapać i błyszczeć na słońcu."

 

Tagi: